Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oświadczenie Nawrockiego
– Nie mogę podpisać ustawy, która pod hasłem "przywracania praworządności", w rzeczywistości wprowadza nowy etap chaosu i otwiera drogę do politycznego wpływu na sędziów – powiedział prezydent w nagraniu opublikowanym w czwartek (19 lutego) w serwisie X.
Według niego, "ustawa wprowadza segregacje sędziów i oddaje wymiar sprawiedliwości w ręce politycznej grupy interesów". – Zdecydowanie sprzeciwiam się dzieleniu sędziów na lepszych i gorszych, bo w rzeczywistości rządowi chodzi o podział na sędziów "naszych" i "obcych" – stwierdził.
Podkreślił, że w polskim porządku prawnym nie ma żadnych "neo" ani "paleo" sędziów. – To, czy ktoś jest sędzią, wynika z konstytucji i ustaw. Ustawa (o KRS – red.) jest w sposób oczywisty niezgodna z konstytucją i mogłaby być narzędziem do usunięcia sędziów, który obecna władza się obawia – dodał.
Nowela, której nie podpisał prezydent, odwraca zmiany autorstwa PiS i wprowadza zasadę, że wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa dokonuje środowisko sędziowskie, a nie politycy.
Ustawa o KRS zawetowana. Prezydent tłumaczy swoją decyzję
Nawrocki, zwracając się do autorów tej ustawy przypomniał, że "powołanie sędziów jest konstytucyjną wyłączną proregatywą prezydenta", która "nie podlega weryfikacji ani przez rząd, ani przez ministra" sprawiedliwości.
Wskazał, że konsekwencją jednego z uchwalonych przez parlament przepisów mogłoby być "powszechne podważanie statusu sędziów, a po tym wzruszanie ich orzeczeń". – To oznaczałoby niepewność milionów spraw. To byłby też cios w bezpieczeństwo Polaków. Na tym bałaganie korzystaliby pospolici przestępcy – ocenił.
Zdaniem prezydenta, "wyrok sądu musi być jak granitowy filar – trwały i pewny". – Obywatel nie może budzić się z pytaniem, czy jego sprawa cywilna, spadkowa czy karna zostanie zakwestionowana tylko dlatego, że polityczni decydenci postanowili wskazywać, kto może orzekać, a kto nie – powiedział.
Jak dodał, w spór wokół sądownictwa wciągana jest Państwowa Komisja Wyborcza. Nazwał to "próbą ostatecznego upolitycznienia kolejnej instytucji państwa".
– System KRS został w tej ustawie tak skonstruowany, by zabetonować Krajową Radę Sądownictwa. Blokowe głosowanie mogłby sprawić, że jedna zorganizowana grupa polityczno-sędziowska przejmie pełną kontrolę nad wyborem sędziów, wykluczając jakąkolwiek różnorodność poglądów w wymiarze sprawiedliwości. Jeżeli ktoś chce prowadzić polityczne spory, niech salę sądową zamieni na salę sejmową – mówił.
Nawrocki składa własny projekt i zapowiada referendum
Nawrocki oświadczył, że "czas polityków w togach musi się skończyć", a Polska "nie może być państwem chaosu". Jak tłumaczył, wiele miesięcy czekał na zapowiadane przez rządu ustawy, które miały potwierdzać prawo Polaków do bezstronnego sądu. – Otrzymałem przygotowany na kolanie, powszechnie krytykowany bubel prawny, w ekstraordynaryjnym trybie przepchnięty przez Sejm – powiedział.
Prezydent przedstawił własny projekt ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Wyjaśnił, że projekt oparty jest na trzech zasadach: bezstronności sądów, niepodważalności orzeczeń i potwierdzeniu statusu prawidłowo nominowanych sędziów. Jak podkreślił, celem jest "stabilność i realne skrócenie czasu postępowań".
– Jeżeli propozycje dialogu zostaną odrzucone, ostatecznie zwrócę się do narodu z wnioskiem o referendum w sprawie przywrócenia normalności w funkcjonowaniu sądów. Niech zdecydują obywatele, to ich głos zawsze jest najważniejszy – zakończył.
Polityczna kłótnia o sądy. O co chodzi w tym sporze?
Krajowa Rada Sądownictwa ukonstytuowana w kwietniu 2018 r. jest postrzegana przez obecny rząd oraz część przedstawicieli środowisk prawniczych w Polsce i za granicą jako gremium, którego legalność jest wątpliwa. Krytycy określają ją mianem "neoKRS", a jej nominatów "neosędziami".
"NeoKRS" to termin publicystyczny, ukuty przez polityków obozu władzy i część mediów, który stał się swoistym symbolem niezgody na zmiany PiS w sądownictwie, a także znakiem identyfikującym stosunek do pisowskich reform przeprowadzanych w wymiarze sprawiedliwości.
W rozumieniu przeciwników tych zmian "neoKRS", podobnie jak "neosędziowie", uznawana jest za instytucję powołaną ze złamaniem Konstytucji, a więc nielegalnie.
W skład 25-osobowej Rady wchodzą zarówno sędziowie, jak i politycy. Trwający od kilku lat spór dotyczy wprowadzonego przez PiS trybu wyboru sędziowskiej części Rady przez posłów. Do 2017 r. 15 członków KRS wybierało samo środowisko sędziowskie.